PRZEŁOM

Na jednym z niedzielnych nabożeństw, nieoczekiwanie, pod jego koniec, Pastor zakomunikował – jeśli ktoś potrzebuje przełomu w jakiejkolwiek dziedzinie życia, niech wyjdzie na środek.

Wskazane przez Pastora osoby miały nakładać ręce i ogłaszać PRZEŁOM W IMIENIU JEZUSA nad tymi, którzy tego potrzebowali.

Bez opowiadania, jakiej dziedziny dotyczy problem, bez szczegółowej modlitwy.

Bardzo się ucieszyłam.

Dla mnie i dla mojego męża, było to ostatnie nabożeństwo w Kanaanie.

Kilka miesięcy wcześniej wyprowadziliśmy się z Wrocławia.

Tego dnia przyjechaliśmy zakomunikować o tym fakcie i pożegnać się.

Propozycję modlitwy o przełom w moim życiu potraktowałam jako prezent od Pana.

Wyszłam na środek i miałam dwie myśli – dziecko (czekaliśmy na nie długo) i pełne uzdrowienie naszej relacji małżeńskiej.

Tylko Pan wiedział, co mam w sercu.

Podeszła do mnie jedna z wyznaczonych osób i w mocy ogłosiła nad moim życiem – „PRZEŁOM W IMIENIU JEZUSA!”.

Miałam radość w sercu, wiedziałam, że ta modlitwa to nie był przypadek.

Ponad dwa tygodnie później zorientowałam się, że jestem w ciąży, z czego wynikało, że Pan dał nam dziecko już kilka dni po owej modlitwie !

Na dziecko czekaliśmy długo, mieliśmy za sobą straty i medyczne analizowanie sytuacji, co, jak i dlaczego.

Wiele osób modliło się też o potomka dla nas.

Wierzę, że Pan wysłuchiwał wszystkich modlitw płynących z serca, jednak modlitwa o przełom była potrzebna, by On odebrał chwałę.

Bym widziała, że kiedy On chce coś uczynić, uczyni to.

W swoim czasie i w swój sposób.

By mógł odebrać całą chwałę!

Nasze małżeństwo rozwija się i ewoluuje.

Pan czyni nowe rzeczy w naszej relacji, a my oczekujemy na nasze Dzieciątko.

Jesteśmy szczęśliwi w tym cudzie, który Pan uczynił dla nas, WIEMY, że tylko w Jego mocy było dać nam dziecko.

Jesteśmy wdzięczni, że okazał nam w ten sposób łaskę i błogosławieństwo.

Bez Jego woli, to nie mogłoby się wydarzyć.
Marta